9 dni do wyprowadzki, czyli fiasko rozmów w magistracie

in #polish7 years ago (edited)

Dziś rano byliśmy z @foggymeadow w Urzędzie Miasta Rzeszowa rozmawiać o nowym lokalu dla Królestwa Bez Kresu. Sporą nadzieję pokładaliśmy w tym spotkaniu. Niestety wiadomo czyją matką jest nadzieja i jak łatwo można się domyślić - nic nie udało nam się załatwić. A ściśle: nic, co by nas w jakiś sposób ratowało. Okazało się, że w tydzień lokalu nie dostaniemy, bo biurokracji nie można przeskoczyć. Trzeba pisać pisma i potem czekać co najmniej trzy tygodnie na załatwienie sprawy. Do końca maja nie ma szans...

Nie mamy więc wyboru i musimy szukać czegoś na własną rękę. I to bardzo intensywnie, bo zegar tyka. Mamy 9 dni na znalezienie nowego miejsca i przewiezienie tam wszystkich rzeczy, które zebraliśmy w ciągu 4 lat (a jest tego sporo).

A9179AB9-007D-49AD-94CE-1ADCBF3279F2.jpg

Czy mamy jakiś plan? Oczywiście! Plan A i plan B.

Plan A zakłada, że znajdziemy szybko duży lokal (80 metrów plus) w rozsądnej lokalizacji i cenie. Wówczas przeniesiemy tam całe KBK i będziemy działać dalej. Przynajmniej przez najbliższe miesiące.

Z kolei plan B to definitywne zamknięcie Królestwa Bez Kresu w Rzeszowie, wynajęcie jakiegoś magazynu, przewiezienie tam wszystkich rzeczy i szukanie na spokojnie czegoś miejsca w Krakowie. Jeśli nie uda się zrealizować planu A do końca tego tygodnia, to wówczas będziemy zmuszeni wdrożyć plan B. Tertium non datur.

Sort:  

głosuję za planem B (jakby się kto pytał 😜)

i tak sobie myślę, że obiektywnie patrząc - te 3 tygodnie oczekiwania na załatwienie (jakiejkolwiek biurowej) sprawy, to jest mega krótko 😏
trzymajmy się matki.

te 3 tygodnie

...co najmniej 3 tygodnie ;) To "co najmniej" jest tu dość istotne.

Szkoda byłoby, gdyby KBK zabrakło w Rzeszowie, ale rozumiem, że magistrat nie jest zbyt skory do pomocy.

Wrzuciłem niniejszy artykuł na FB. Poszedł dalej. Może dotrze do odpowiednich ludzi. Zobaczymy...

Oby nastąpił jakiś przełom!