Zatrzymać... Rozdzielić... Otoczyć... Zniszczyć! cz. 2
Finlandia była gotowa... Bronili jej ludzie obeznani z bronią palną - dla Finów polowanie było jednym ze sposobów pozyskiwania pożywienia. Potrafili błyskawicznie przemieszczać się na nartach, dokładnie znali teren na którym walczyli a mroźna zima była dla nich elementem codziennego życia. Można śmiało powiedzieć, że byli to doskonale wyszkoleni strzelcy i narciarze.

W latach 1932 - 1934 w Finlandii wprowadzono nowy, efektywniejszy system mobilizacyjny. Opierał się on na obwodach wojskowych obejmujących określone okolice. Dzięki temu poszczególne jednostki były przygotowane do walki na swoim terenie - dwa elementy znacznie podnosiły morale tych jednostek. Żołnierze znali się niejednokrotnie od dziecka, bronili swoich domów i bliskich, walczyli na swoim rodzinnym terenie.
Poza wyszkolonymi w zakresie podstawowym rezerwistami Finlandia dysponowała 111 493 ochotniczymi żołnierzami Gwardii Obywatelskiej (fiń. Suojeluskunnat). Z racji częstych ćwiczeń bojowych byli doskonale wyszkoleni i praktycznie gotowi do podjęcia działań wojennych w każdej chwili.
Lesisty teren i rzadkie szlaki komunikacyjne umożliwiały Finom prowadzenie obronnej walki manewrowej szybko przemieszczającymi się siłami. Potrafili opóźniać marsz nieprzyjaciela - nagłymi atakami zmuszali go do rozwinięcia bojowego jednostek i zajęcia pozycji a następnie szybko odrywali się od przeciwnika by zaatakować w innym miejscu lub wzmocnić obronę zagrożonych pozycji czy też sił kontratakujące w danym rejonie działań wojennych. Ta taktyka totalnie dezorganizowała posuwanie się rosyjskich jednostek zmuszając je do ciągłej gotowości bojowej. Ta gra na zmęczenie i zniechęcenie trwała również na płaszczyźnie logistycznej. Opuszczane wsie były palone aby Rosjanie nie mogli w nich chronić się przed śniegiem i mrozem, wszechobecne pola minowe spowalniały marsz kolumn pieszych i pancernych. Finowie atakowali i niszczyli transporty żywności i kuchnie polowe. Głód, zmęczenie i lęk przed niewidzialnym przeciwnikiem, który pojawiał się znikąd, atakował i znikał by uderzyć w innym miejscu bardzo mocno nadszarpnęły morale Armii Czerwonej. Powszechny był strach przed fińskim snajperami, doskonale wyszkoleni strzelcy potrafili ogniem karabinowym prowadzonym z ukrycia dziesiątkować rosyjskie oddziały. Świetnie zamaskowane stanowiska ogniowe dezorganizowały i spowalniały marsz sił rosyjskich.

Finowie korzystali z przewagi taktycznej jaką dawał im ojczysty teren. Biegnące przez lasy szlaki komunikacyjne wymuszały na Armii Czerwonej kierunki posuwania się kolumn pancernych, zaopatrzeniowych i oddziałów pieszych. Finowie tylko na to czekali i niszczyli dużo większe siły przeciwnika stosując tzw. Taktykę motti.
Słowo "motti" pochodzi od nazwy sterty zebranego drewna. Fińscy drwale byli opłacani za ilość motti, jakie udało się im ułożyć z pozyskanego drewna. Składali jedno motti, znaczyli je i ruszali dalej.
W podobny sposób fińskie oddziały postępowania z Armią Czerwoną. Okrążały silniejsze oddziały wroga, izolowały je lub niszczyły. Następnie, ruszały dalej w podobny sposób postępując z kolejnym oddziałem przeciwnika. W polskiej terminologii wojskowej odpowiednikiem takiego taktycznego manewru był tzw. "kocioł".

Taktyka ta okazała się śmiertelnie skuteczna. Nieliczne, ale dobrze wyszkolone i świetnie dowodzone oddziały strzelców na nartach okrążały i rozbijały znacznie silniejsze siły wroga. Finowie atakowali kolumnę wojsk w kilku miejscach jednocześnie. Rosjanie rozdzielali swoje siły by odeprzeć ataki na kilku frontach. Finowie izolowali poszczególne odziały tworząc kolejne motti. Narty pozwalały Finom błyskawicznie zbierać i przemieszczać duże siły i niszczyć jedno motti po drugim. Większe grupy wojska rosyjskiego były otaczane i nękane ogniem snajperów, nagłymi atakami w nocy i głodem - Finowie odcinali możliwość zaopatrzenia a wojska idące na odsiecz były podobnie rozbijane i niszczone.
W bitwie pod Suomussalmi trwającej od 7 grudnia 1939 do 8 stycznia 1940 roku, korzystając z taktyki motti, trzy fińskie pułki piechoty otoczyły, rozbiły na części i zniszczyły dwie radzieckie dywizje piechoty i brygadę pancerną.

Zniszczone pod Suomussalmi siły rosyjskie miały docelowo rozciąć Finlandię na dwie części by zmusić Finów do walki na dwóch frontach jednocześnie. Ta operacja nie powiodła się. Leśna droga stała się grobem dla prawie 30 tyś. żołnierzy Armii Czerwonej. To była prawdziwa klęska.
Foto - Wikimedia
Była to klęska jedynie w kontekście strat sowietów w porównaniu ze stratami Finów. Trzeba pamiętać, że pokój, do którego właściwie zostali Finowie zmuszeni, spowodował wcale znaczne straty terytorialne. Suomi zwyczajnie nie byliby w stanie dłużej się bronić i Mannerheim wybrał pokój zamiast dalszej, wyniszczającej walki. Prawdopodobnie przegranej walki, przez wzgląd na przeważające siły sowieckie.
Tak czy inaczej taktyka obronna okazała się skuteczna na tyle, aby nie ulec sowietyzacji. Natomiast skończyło się to finlandyzacją, czyli specjalnymi stosunkami z ZSRR.