Oglądałem przed laty. Niewiele pamiętam, może poza tym, że męczyła mnie straszliwie ta gra, w którą każda z tych dziewczyn zdecydowała się grać przed samą sobą. Ale i przed koleżankami. Nie potrafiłem wewnętrznie pogodzić się z tą mieszaniną niby naiwności z hipokryzją i autonieszczerością.
Ale Twój wpis zapalił mi pewną lampkę. Gdzieś w śmietniku mojej pamięci leżą fragmenty jakiegoś znacznie bardziej współczesnego filmu (serialu?/reality show?/paradokumentalnego?), w którym jakaś młoda dziewczyna (lub dziewczyny) z prowincji przyjeżdżają do Warszawy (wielkiego świata) z marzeniem by zostać profesjonalnymi modelkami. Przynajmniej tak to zapamiętałem. Nie wiem czy skojarzenie jest słuszne (oglądałem tylko fragmenty) - ale coś mi świta, że było to niezłe pośmiewisko w internetach.
Wiem, że jesteś w niedostatku czasowym, ale może trafi się podróż służbowa, jakieś czekanie na kogoś - trzy kwadranse. :) Oglądać można w kilku płaszczyznach: co robią bohaterowie, jak to robią, albo dlaczego coś robią.
Było, było. Skojarzenie ma pewną bardzo mocną podstawę - punkt wspólny, a są to naturszczycy. W filmie wprowadzili oni efekt rozmycia granicy pomiędzy fabułą a dokumentem. Ich nieporadność i sztywność pasowała do osobliwej sytuacji wzajemnego polowania na płeć przeciwną. A nowszy serial stał się "memiczny", bo naturszczycy byli jak z drewna w dosłownie każdej scenie.
Ach i znalazłem.
"Miłość na bogato" i jej słynne dialogi:
:-D
To moje skojarzenie jednak niezbyt słuszne. No chyba, że wziąć pod uwagę jak oglądanie jednego i drugiego mnie męczyło :-). I chyba trochę jednak pokręciłem z tą fabułą.
Jednak nie całkiem pokręciłeś, bo od razu skojarzyłam ten serial i grającą tam Marcelę (wcześniej uczestniczka "Top Model"). :)
Twarz rajstop bardzo. I wiele, wiele innych cudów w dialogach.