You are viewing a single comment's thread from:

RE: "Dziewczyny do wzięcia"

in #pl-artykuly7 years ago

I ja z impez towrzyskich pamiętam takie oglądanie "na lekko". I też mam tu skojarzenie z Misiem Barei - piosenka finałowa, która wyciska łzę z oka (tu Niemen, tam Ewa Bem).

Mój pesymizm wynika z założenia, że każda z dziewczyn ma nadzieję na znalezienie "tego jedynego". Wydaje mi się, że gdyby chodziło tylko o wyszumienie się, to już na dworcu rozglądałyby się za najatrakcyjniejszymi kawalerami. A one jednak najpierw idą w umówione poprzedniej soboty miejsce. Chłopcy nie przychodzą, więc znów trzeba wziać udział w tym strasznym rytuale nawiązywania znajomości i dziwacznym tokowaniu.

Ta sztywość zachowań i dialogów jest ważna dla całości obrazu. Myślę, że sama w takiej sytuacji wykazałabym zbliżony poziom elokwencji i rozluźnienia.

Dobra mina do złej gry i przełykanie kolejnych niepowodzeń to kolejny ciężki kamień, który pozostaje w pamięci po seansie. Dlaczego dziewczyny mają tak wysokie oczekiwania co do wykształcenia i stanowiska? Przecież jest to drastyczne zwiększenie szansy porażki i konieczności udowadniania sobie, że kandydat niespełniający oczekiwań też jest "niczego sobie".

Teraz myślę sobie, że dzisiejsze dwudziestolatki, trzydziestolatki też często stają na takim targowisku matrymonialnym. Technologia poszła trochę do przodu, zatem teraz nie peron czy kawiarnia, a Tinder czy Instagram. Nie wymyślone głodne historyjki, ale pozowane i retuszowane fotki, imponowanie w internecie. Bardziej otwarte jest podejście do seksu, więc na tagowisku można zaetykietować się 'seks' i szumieć do woli.

Film jest świetny, bo reżyser pozostawia miejsce na refleksję, na zestawienie przeżyć bohaterów z własnymi doświadczeniami i wyznawanymi wartościami. Do rozpatrywania w zadanym kontekście, interpretacji i argumentowania stanowiska jest tak dobry jak klasyki literackie na maturze. :)

PS: Ble.