RE: Czytam sobie #16. Donoszę z biblioteki. Grudzień
A teraz zobaczyłem dopiero pytania. Mikołaj spełnił moje życzenia książkowe - spełnił nawet te najskrytsze, niewypowiedziane. Po prostu zacząłem kupować mniej książek.
Myślę, że wyzwania typu "Przeczytam 52 książki w 2019 roku" są okej, dopóki nie podchodzi się do nich skrupulatnie. Sama forma wyboru 52 książek od razu może nasunąć - świadomie lub podświadomie - myśl o zbytnim nie przemęczaniu się i selekcji 52 pozycji o raczej skromnych rozmiarach. A co z pozostałymi? Czy jeżeli przeczytam Pismo Święte i znajdę sobie w internecie, że ST ma 46 ksiąg a NT 27 ksiąg to mam półtora roku z głowy? Czy może traktować PŚ jako jedną pozycję? W takim razie lepiej w ogóle się za to nie brać bo ciężko będzie zdążyć. Także tego. To tylko przykład, ale jest znacznie więcej pozycji, które swoją objętością mogą odstraszać potencjalnych Indjana Dżonsów wyzwań 52-książkowych.
Wkraczasz w wiek "bibliotekarski". :) Gdy liczba egzemplarzy w mojej bibliotece weszła w czterocyfrowe, trochę się uspokoiłam, gdy wskoczyła dwójka z przodu, zrobiłam się bardzo ostrożna w zakupach. :)
W liceum Biblia - lektura, sztuk 1. A jak tu ST i NT zestawić i ot tak mówić, że to jedna książka? A różnice gatunkowe pomiędzy księgami? Toż to cały mikrokosmos literacki z różnymi planetami.
Rozsądne podejście. Jak mnie ruszy na Pousta, to nie będę się upierać przy 52 tytułach rocznie. :)
Zauważyłam, że wyzwania tego typu całkiem chętnie podejmują nastolatki. Cieszy mnie to, bo ksiażki, które czytają dla rozrywki są gatunkowo i objętościowo właśnie takie do przeczytania w 2-3 wieczory, więc młodzi mają jeszcze czas na inne rozrywki (i lektury obowiązkowe), a pięknie budują nawyk czytania i systematycznie rozwijają się czytelniczo.
Ufff... trochę mnie uspokoiłaś, z ciekawości policzyłem (pobieżnie) swoją biblioteczkę i mam niecałe 500 pozycji. A więc mogę jeszcze dokupić około 1500 sztuk 😁